Kupując domenę uważaj na cyrograf z pułapkami!
Wydawać by się mogło, że rejestracja domeny internetowej to jeden z najprostszych zakupów, nie zagrożonych żadnymi ukrytymi pułapkami. Płaci się za rok użytkowania adresu, opłata nie jest zbyt wygórowana, często można również natknąć się na promocje umożliwiające zakup nawet za kilka złotych - jednym słowem: "żyć nie umierać". Jest to jednak tylko iluzja.
Podobnie jak w przypadku umów podpisywanych z dostawcami internetu, operatorami sieci komórkowych czy innymi firmami świadczącymi na co dzień nam usługi, tak i tutaj możemy się natknąć na rozwiązania mniej lub bardziej korzystne dla klientów.
Na co więc należy zwrócić uwagę, by ustrzec się popisania czegoś podobnego do cyrografu?
Przede wszystkim należy przyjrzeć się wszystkim kosztom, jakie ponosimy podczas rejestracji domeny oraz znaleźć informację, czy promocja na pewno dotyczy produktu (czyli konkretnego typu domeny, np. .pl, .eu, regionalnej itp.), na zakup którego się zdecydowaliśmy. Może bowiem okazać się, że niska cena faktycznie obejmuje adresy z rozszerzeniem .pl, ale zawężone tylko do puli zawierających znaki dialektyczne, czyli domeny typu IDN, natomiast cena "zwykłej peelki" jest już kilkukrotnie wyższa. Warto sprawdzić to wcześniej, gdyż często wyraźna informacja o właściwej cenie pojawia się dopiero w trakcie rejestracji, kiedy fakt ten może umknąć nieuważnemu użytkownikowi.
Pierwsza rocznica - pierwszy kryzys
Drugim ważnym czynnikiem, na który warto zwrócić uwagę, jest tzw. cena odnowienia, czyli opłata jaką będziemy musieli uiszczać za przedłużenie ważności naszej domeny po upływie pierwszego roku jej użytkowania. Tutaj zazwyczaj ceny są niestety znacznie wyższe, niż te oferowane przez rejestratorów podczas zakupu nowego adresu internetowego. Trzeba o tym pamiętać, by uniknąć niemiłego rozczarowania, gdy po roku otrzymamy list z informacją o wysokości opłaty za kolejny okres.
Przed rejestracją warto zatem odpowiedzieć sobie na pytanie, czy nasza obecność w Globalnej Sieci będzie jedynie krótkotrwałą przygodą i "szybką akcją promocyjną", czy też planujemy zostać tu trochę dłużej, czyniąc ze swojej "wirtualnej placówki" jeden z filarów, na którym będzie miał oprzeć się np. nasz biznes.
Niestety, ceny odnowień domen są zależne od stawek proponowanych przez NASK, w związku z tym firmy rejestrujące je w naszym imieniu nie mają w tej kwestii wielkiego pola manewru. Jedyne co mogą zrobić, by zaoferować atrakcyjniejsze warunki cenowe, to zrezygnować z części swojej marży, co - jak nietrudno się domyśleć - jest dla wielu zabiegiem bardzo bolesnym, jednakże przez niektórych praktykowanym.
W celu podjęcia dobrej decyzji najlepiej przeprowadzić proste obliczenia wynikające z szacowanego czasu obecności naszej domeny w internecie. Dla przykładu jeżeli okres ten ma wynieść 4 lata, to przygotowujemy wzór:
cena I roku + 3*(cena kolejnego roku) = cena 4 lat
Żeby nie pozostać gołosłownym, przełóżmy to na konkretne liczby. Zakładamy, że za rejestrację nowego adresu w firmie X płacimy promocyjną cenę wynoszącą 10 zł, a za kolejne lata jego użytkowania musimy zapłacić już 100 zł. Całkowity koszt utrzymania domeny przez cztery kolejne lata wyniesie wówczas 310 zł. Natomiast za ten sam okres w firmie Y, która proponuje rejestrację domeny w wyższej cenie - np. 30 zł, ale w kolejnych okresach opłata ma wynieść 75 zł, zapłacimy już tylko 255 zł. Różnicę widać gołym okiem.
Zanim powiesz "TAK", przeczytaj intercyzę
Nawet w przypadku przeświadczenia o wyborze najlepszej z dostępnych opcji na rynku domen, po pewnym czasie może się zdarzyć, iż zapragniemy zmienić firmę obsługującą nasz adres. W przypadku, gdy zarejestrowany on został w promocji, może okazać się, iż "przeprowadzka" nie jest wcale taka prosta i zastawiono na klientów kilka pułapek.
Według regulaminu NASK, firma, w której dokonaliśmy zakupu domeny, ma obowiązek wydać nam tzw. kody authinfo nawet po kilku dniach jej użytkowania. Niejednokrotnie w tym właśnie miejscu pojawiają się "schody".
Kupując domenę w "cenie promocyjnej" ważne jest, aby zwrócić uwagę na koszt rejestracji według standardowego cennika danej firmy. Informacja ta okaże się bardzo przydatna w przypadku chęci odstąpienia od umowy abonenckiej przed upływem okresu jej ważności. Rejestratorzy żądają wówczas wyrównania różnicy między kwotą pobraną od klienta a tą widniejącą w normalnym cenniku.
Niestety, jeśli operator dodatkowo wykaże się złą wolą, może próbować interpretować swój regulamin w sposób jeszcze mniej dla nas korzystny, tj. żądać dopłacenia do wysokości ceny NASK-u, czyli np. w przypadku domen .pl wynoszącej 200 zł. Niestety, nie ma ścisłych przepisów regulujących tę kwestię i wszystko zależy od swobody interpretacyjnej partnera NASK-u.
Trzeba mieć jednak świadomość tego, iż należność za odstąpienie od umowy przed czasem nie może być wyższa, niż "pozapromocyjna" cena domeny.
Na rynku można spotkać się z opłatami karnymi, do uiszczenia których klient jest zobowiązany postanowieniami regulaminu, ale działania takie balansują już na granicy prawa. Operator posiada dowolność w dobieraniu nazwy dla należności za "wypuszczenie" ze swoich rąk klienta, tj. może ją nazwać karą, wyrównaniem itp., jednakże niezależnie od miana, całościowa opłata za domenę nie może przekraczać jej standardowej ceny.
Gdy zamarzymy o wcześniejszej przeprowadzce do innej firmy, możemy również spotkać się z próbą "przykucia" klienta za pomocą zapisu nakładającego, w przypadku odejścia, obowiązek przedłużenia u obecnego operatora ważności domeny o kolejny rok, dwa lub nawet dłużej. Wówczas to, dopiero po uiszczeniu odpowiedniej kwoty, mamy możliwość przenosin do konkurencji. Warto więc "zlustrować" regulamin również pod kątem tego typu "usidlających" rozwiązań. Na szczęście, w takim przypadku nie tracimy opłaconego okresu abonamentowego, który obowiązuje również w nowo wybranej przez nas firmie.
Kolejnym wątpliwym zapisem, na jaki możemy natknąć się w regulaminach, jest opis kroków podejmowanych w przypadku nieudanej rejestracji domeny. Może się zdarzyć, iż zamówiony przez klienta adres, z różnych przyczyn, nie będzie mógł być zarejestrowany (sytuacja taka często miała miejsce podczas rejestracji domen .eu w okresie sunrise). W takiej sytuacji operator ma obowiązek zwrócić całą kwotę klientowi, bez podejmowania przez tego ostatniego żadnych formalnych kroków - jednym słowem, zwrot powinien odbywać się automatycznie. Wprowadzanie zapisów regulaminowych o częściowym zwrocie lub o konieczności występowania z pisemnym podaniem o niego są zwykłym nadużyciem.
NASK strażnikiem udanego pożycia
Na koniec warto pamiętać też o tym, iż regulamin NASK w świecie domen stanowi swoistą "konstytucję", której przepisy są nadrzędne nad wszystkimi rozwiązaniami "ustawowymi" stosowanymi przez firmy par
Tak jak w przypadku konstytucji i tutaj przepisy zawarte w regulaminach nie mogą być sprzeczne z rozwiązaniami wprowadzonymi przez NASK. W przypadku konfliktu między nimi, stosuje się zawsze regulacje zawarte w akcie wyższym, czyli "konstytucji" NASK.
Warto też pamiętać, że żyjemy w dobie Web 2.0, w której to zbiorowa świadomość społeczności wirtualnego świata służy często skuteczniejszą radą i pomocą, niż wiele nawet najtęższych umysłów znanych nam z reala. Zawsze przecież, przed wyborem firmy, w której zarejestrujemy domenę, można urządzić sobie wędrówkę po forach dyskusyjnych i po prostu poczytać, "co ludzie gadają", gdyż taka wiedza jest często zdobyczą cenniejszą, niż najdokładniejsza analiza regulaminu.
Grzegorz Miłkowski
Autor jest pracownikiem Agencji Interaktywnej Grupa Adweb, zajmującej się planowaniem i prowadzeniem kampanii promocyjnych w internecie, marketingiem wyszukiwarkowym, jak również kreacją wizerunku, budowaniem strategii komunikacyjnej w Sieci oraz tworzeniem witryn i serwisów www.
Dziennik Internautów - www.di.com.pl
05.12.2007. 10:53
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
dzisiaj: 1010
Wszystkich: 726792
Przychodzisz z:
38.103.63.55 - 38.103.63.55
Online: 4
Dzisiaj: 193
Wczoraj: 147
Wszystkich: 245452
10 Stron, 2285 Artykułów ,
295 skomentowanych w 6 kategoriach



















Dodaj komentarz
* = pole jest wymagane