Twoja przeglądarka nie obsługuje stylów CSS. Strona wygląda poprawnie tylko wtedy, gdy style CSS są obsługiwane.

Strona główna · Ciekawostki · Czy pazerność ZAIKSu przekroczyła wszelkie granice?

Czy pazerność ZAIKSu przekroczyła wszelkie granice?

Czy w Polsce właściciele praw autorskich mają prawo decydować o sposobie licencjonowania swoich utworów? Logicznie rozumując wydawałoby się, że tak. W związku z tym, w decyzję właścicieli do darmowego udostępniania ich utworów (np. na licencji Creatvie Commons) nikt nie powinien mieć prawa się wtrącać. Jak się jednak okazuje ZAiKS ma na ten temat odmienne zdanie.


Przekonał się o tym farmerjan, użytkownik serwisu Jamendo, który jako pracownik jednego z ośrodków kolonijnych odtwarzał na korytarzu swojego miejsca pracy muzykę objętą licencją Creative Commons (CC). Licencja ta oznacza, że twórcy zastrzegli sobie niektóre prawa, lecz pozostawili odbiorcom pewną swobodę w dysponowaniu utworem.

CC posiada różne, mniej lub bardziej liberalne odmiany. W omawianym przypadku użyto licencji typu CC-BY (wymagającą tzw. "uznania autorstwa"), z zezwoleniem zastosowania komercyjnego. Oznacza to, że utwory te można bezpłatnie kopiować, rozprowadzać, przedstawiać i wykonywać, a także opracowane na ich podstawie utwory zależne, pod warunkiem, że zostanie przywołane nazwisko autora pierwowzoru.

Sama muzyka pochodziła z internetowego serwisu Jamendo, specjalizującego się w gromadzeniu muzyki opartej na CC (różnego typu, jednak użytkownicy mogą dokonać selekcji wg typu licencji).

Zarabianie na darmowej licencji

Jak twierdzi użytkownik Jamendo, o spełnienie tego ostatniego warunku zadbał poprzez umieszczenie na ścianie korytarza tabliczki z tekstem licencji, listą autorów i nazwami płyt. Postąpił więc zgodnie z intencją autorów utworów. Niestety nie zadowoliło to inspektorów ZAiKSu, którzy nadal pozostają zainteresowani pobraniem opłaty od farmerjana, mimo że publikując utwory na wspomnianej licencji ich twórcy wyraźnie pozwolili na darmowe odtwarzanie swych dzieł.

Według relacji farmerjana, kontrolerzy ZAiKSu mieli stwierdzić, że licencja CC-BY nie zwalnia pracownika ośrodka z wniesienia opłaty na rzecz ZAiKSu, gdyż "Ci artyści mogą kiedyś zdecydować się chronić swoje prawa w 'normalny sposób'".

W związku z powyższym - zdaniem ZAiKSu - należy na wszelki wypadek wpłacać pieniądze, które "jakby co" będą czekać na twórców.... Wątpliwości miały być w razie czego rozpatrywane w sądzie. Tam użytkownik Jamendo miałby udowodnić, że otrzymał osobiste pozwolenie od każdego z wykonawców, których muzykę odtwarzał, na wykorzystanie utworów. ZAiKS twierdzi, że o takiej procedurze mówi nawet stosowna ustawa.

Artysta chce za darmo, ZAiKS ma własne zdanie

Sprawa wydaje się wręcz kuriozalna, Dziennik Internautów postanowił zatem zapytać o stosowne przepisy i dziwną procedurę pobierania opłat "na wszelki wypadek" przedstawicieli ZAiKSu.

Niestety, we wtorek 20 listopada, po krótkim telefonicznym przedstawieniu sprawy okazało się, że osoby odpowiedzialne za kontakty z mediami i wszyscy kierownicy, są "na naradzie". Niemożliwe okazało się też zadzwonienie w późniejszej godzinie, gdyż rzekoma narada ma trwać do... poniedziałku (sic!). Co więcej, według przedstawiciela organizacji, do tego czasu niemożliwy może się okazać też kontakt przez e-mail.

Po pewnych naciskach przekierowano w końcu rozmowę do Wydziału Inkasa Terenowego ZAiKS. Tam pracownicy organizacji potwierdzili, iż w przypadku odtwarzania w miejscu publicznym lub w zakładzie pracy utworów bazujących na licencji Creative Commons konieczne jest podpisanie umowy z ZAiKSem i wniesienie stosownych opłat.

Na pytanie, czy aby na pewno w ZAiKSie wiadomo o czym mowa, czy może jednak wyjaśnić czym jest licencja CC padła odpowiedź "tak, słyszałam o tym". Następnie rozmówczyni stwierdziła, że utwory takie można darmowo odtwarzać w domu, ale w przypadku miejsca pracy należy uiścić należność "za odtwarzanie". Niestety, rozmówczyni Dziennika Internautów nie potrafiła podać podstawy prawnej takiego podejścia do tej sprawy.

Zasugerowano jedynie kontakt z kierownictwem, które jak już wspomniano, w ciągu najbliższych dni będzie radzić, aż do poniedziałku... Gdy zatem tylko uda się w magiczny poniedziałek uzyskać stanowisko kierownictwa ZAiKSu, opublikujemy je na łamach DI.

Reakcja środowisk CC

Koordynator Creative Commons, Alek Tarkowski, komentując tę sprawę zwraca uwagę na fakt, iż w tej sytuacji pojawia się pytanie: czy twórcy mają prawo swobodnie dysponować własną twórczością i samodzielnie decydować o komercyjnym lub niekomercyjnym jej rozpowszechnianiu?. W końcu sam ZAiKS jest instytucją, która została powołana właśnie do tego, by bronić interesu artystów...

Tarkowski przytacza przykład holenderskiej organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi - Buma/Stemra (odpowiednika polskiego ZAiKSu), która akceptuje licencje typu CC i co więcej, nawiązała nawet pilotażową współpracę z holenderskim oddziałem Creative Commons. Podobny projekt ma zostać uruchomiony także w Danii.

Głos w sprawie zabrał również Krzysztof Siewicz, koordynator prawny Creative Commons Polska:
Licencje CC to zestaw kilku modelowych licencji. W tej sprawie chodziło o takie z nich, które wyraźnie zezwalają na komercyjne korzystanie z utworu. Zawierają one m.in. postanowienie, w którym twórca zrzeka się wynagrodzenia. Obejmuje to również wynagrodzenie pobierane w jego imieniu przez organizacje zbiorowego zarządzania.

Według informacji podanych przez użytkownika Jamendo na forum internetowym, przedstawiciele ZAiKSu twierdzili, że pomimo udzielenia licencji CC "twórca może w przyszłości normalnie zastrzec swoje prawa". Nie do końca wiadomo, co kryje się pod tym stwierdzeniem. Ale w każdym przypadku licencje CC są ważnie udzielonymi licencjami prawa autorskiego. Ponieważ zawierają one zrzeczenie się wynagrodzenia, to dopóki wiążą one twórcę takie wynagrodzenie mu się nie należy. Konsekwentnie, nie może ono być pobierane przez organizację zbiorowego zarządzania.

Trzeba jednak pamiętać, że polskie prawo wymaga w niektórych przypadkach, aby zrzeczenie się pośrednictwa organizacji było wyrażone w formie pisemnej pod rygorem nieważności. Ale w tym przypadku (odtwarzanie muzyki w ośrodku kolonijnym) prawo nie przewiduje takiego rygoru. Oznacza to, że wystarczy każda forma, za pomocą której twórca jest w stanie wyrazić swoją rezygnację z wynagrodzenia.

Warto jeszcze zwrócić uwagę, że w prawie polskim pewnych rodzajów wynagrodzenia twórca nie może się zrzec. Ale to również nie dotyczy opisanej sytuacji.

Kwestie prawne

O komentarz do sprawy poprosiłem prawnika, Olgierda Rudaka. Otrzymaną wypowiedź cytuję poniżej:
Trudno znaleźć podstawy do domagania się przez ZAiKS opłat w przypadku korzystania z utworów muzycznych, których twórcy podjęli suwerenną decyzję o zrezygnowaniu z wynagrodzenia.

Istotą autorskiego prawa majątkowego jest prawo twórcy do uzyskania wynagrodzenia za korzystanie z utworu (art. 17 prawa autorskiego), jednak także na gruncie polskiego prawa osoba uprawniona może ze swojego honorarium zrezygnować (art. 43 ust. 1 ustawy).

Dlatego też organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi nie powinna ingerować w wolę autora utworu. Warunki licencji CC są jawne i jasne dla każdego - twórcy skutecznie rezygnują ze swojego prawa do honorarium - zatem działania zmierzające do uzyskania pieniędzy od korzystających z wolnych utworów należy rozpatrywać co najmniej w kategoriach nadużycia prawa, a na pewno bezpodstawnego wzbogacenia.

Jeśli jednak ZAiKS uważa, iż licencje CC naruszają polskie prawo, a zatem w jakimkolwiek zakresie ich stosowanie jest niedopuszczalne, w pierwszej kolejności należy wystąpić do sądu i uzyskać stosowne orzeczenie.


Punkt widzenia artysty

O komentarz do zaistniałej sytuacji poprosiłem także Cezarego Ostrowskiego, plastyka, grafika i muzyka, który część swoich utworów wydał na licencji Creative Commons.

- Pazerność ZAIKSu już dawno przekroczyła wszelkie granice. Autorzy udostępniający niektóre swe utwory na licencjach CC (wśród nich i ja) robią to między innymi po to, by wyeliminować pośrednika w postaci OZZ - mówi Ostrowski. - Gdy mimo to, pośrednik pcha swoje łapska do naszej własności (nigdy mu nie powierzonej w zarząd) uważam to za działanie parakryminalne - dodaje Ostrowski, zaznaczając, że nie jest to opinia prawna, a jedynie jego osobisty osąd.

Komentarze internautów

W internecie pojawiły się już pierwsze komentarze na temat opisywanej sprawy. Jeden z czytelników serwisu Vagla.pl Prawo i Internet sugeruje, że można tu rozpatrywać czy aby działania ZAiKSu nie szkodzą samym artystom, poprzez zwykłe odstraszanie od ich twórczości.

Z kolei Nastynas, użytkownik Wykop.pl, odnosząc się do pobierania opłat "na wszelki wypadek, gdyby autorzy zmienili licencję", zaproponował realizację zasady "kto mieczem wojuje...":
Proponuję jeszcze raz zadzwonić do tej Pani z ZAiKSu:
- Co ma Pani na sobie?
- Świetnie się składa, bo ja reprezentuję Stowarzyszenie Projektantów Sukienek / Swetrów / Skarpet / Spódnic, w skrócie SPS. Chciałem Pani podać numer konta na jaki należy dokonać przelewu. W tytule przelewu proszę wpisać: "Na poczet ewentualnych i przyszłych możliwych roszczeń Projektanta Mojej Sukienki / Swetra / Skarpetki / Spódnicy z tytułu użytkowania licencji na projekt tej części garderoby, oraz na paczkę draży"

W najbliższy poniedziałek prawdopodobnie zakończy się tygodniowa narada w ZAiKSie. Liczymy na to, że poruszona na niej zostanie m.in. sprawa poszanowania woli twórców oraz opłat typu "na wszelki wypadek", byśmy mogli przedstawić Wam stanowisko tej instytucji w tej niecodziennej sprawie.

Opr: [ Marcin Opolski ] - Dziennik Internautów - www.di.com.pl

21.11.2007. 22:11



« Poprzedni artykuł
Dysk optyczny 1TB
Następny artykuł »
Neostrada z koncertem na żywo


Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

* = pole jest wymagane

:

:

:


5 + 2 =

Wszelkie Loga i Znaki Firmowe zostały użyte tylko w celach informacyjnych i są własnością ich właścicieli.